niedziela, 14 czerwca, 2026
Inne owoceRynek

Ceny malin 2026 – Kapryśna pogoda i droga logistyka

W obliczu startu pełnego sezonu zbiorów polscy plantatorzy malin mierzą się z dużą niepewnością. Choć na rynku hurtowym pierwsze krajowe owoce osiągają zawrotne ceny, to nadchodzące miesiące stoją pod znakiem zapytania. Na ostateczną opłacalność produkcji wpływają w tym roku nie tylko anomalie pogodowe, ale przede wszystkim drastycznie rosnące koszty transportu, skomplikowana logistyka oraz potęgujący się problem z brakiem rąk do pracy, który dotyka całą Europę.

Wysokie stawki na rynkach hurtowych i w marketach

Połowa maja to czas, kiedy na rynku tradycyjnie dominują owoce z importu oraz pierwsze partie z polskich upraw pod osłonami. Wzrost podaży krajowej maliny szklarniowej sprawia, że ceny zaczynają powoli stabilizować się na wysokim poziomie. Na rynku hurtowym w Broniszach za kilogram krajowych malin trzeba zapłacić od 78,00 do 85,00 złotych. W innych regionach sytuacja wygląda podobnie, gdy przeliczy się mniejsze gramatury. Na Wielkopolskiej Gildii Rolno-Ogrodniczej w Poznaniu małe opakowanie polskich malin o wadze 125 gramów kosztuje od 11,00 do 13,00 złotych. Natomiast importowane owoce w tym samym miejscu wycenia się na 10,00 do 11,00 złotych za kilogram. Z kolei na dolnośląskim rynku we Wrocławiu za taki sam mały pojemniczek krajowych malin zapłacimy od 9,00 do 12,00 złotych. Wysokie stawki widać także na sklepowych półkach popularnych dyskontów. Za niewiele większe, dwustugramowe opakowanie z lubelskich upraw konsumenci płacą około 16 złotych.

Europejskie trendy rynkowe

Sytuacja w Polsce jest mocno powiązana z trendami na rynkach międzynarodowych, gdzie ceny wciąż falują i wykazują dużą niestabilność. Choć polscy plantatorzy z niepokojem patrzą na konkurencję ze wschodu oraz z Bałkanów, cała Europa boryka się z podobnymi problemami strukturalnymi. W krajach takich jak Portugalia czy Hiszpania obserwuje się tendencję do redukcji wielkości nasadzeń krzewów jagodowych. Wynika to głównie z dużych barier logistycznych oraz problemu ze znalezieniem pracowników sezonowych. Część produkcji z tego powodu przenosi się do Afryki Północnej. W dłuższej perspektywie może to trwale zmienić układ sił handlowych i wpłynąć na strukturę importu świeżych owoców na Stary Kontynent.

Pogoda i brak rąk do pracy

Kluczowym czynnikiem budującym niepewność na polskim rynku są niepewne warunki pogodowe. Lokalne przymrozki wczesną wiosną uszkodziły część pąków, co przełoży się na niższy wolumen tegorocznych zbiorów. Ponadto rolnicy podkreślają, że nawet wysoka cena zbytu w hurcie nie gwarantuje zysku w obliczu rosnących kosztów stałych. Logistyka, energia potrzebna do utrzymania upraw pod osłonami oraz ciągły wzrost stawek za godzinę pracy zbieraczy sprawiają, że margines błędu w zarządzaniu gospodarstwem znacząco się kurczy. Nadchodzące tygodnie i start zbiorów gruntowych pokażą, czy rynek zdoła wchłonąć polskie owoce po cenach satysfakcjonujących zarówno producentów jak i konsumentów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *