wtorek, 21 lipca, 2026
Inne owoce

Jak ocalić zawiązki porzeczki po przymrozkach?

Czarna porzeczka, niegdyś bardzo popularna na polskich polach, może być dochodową uprawą. Aby uzyskiwać jakościowe owoce, plantatorzy muszą uwzględniać jej specyfikę i zapotrzebowanie na składniki odżywcze na poszczególnych etapach wzrostu. W sezonach tak trudnych jak ten ważne jest również wspomaganie upraw po stresach – takich jak kwietniowe fale chłodów, które zagrażały kwitnącym plantacjom. Czy można było ocalić zawiązki porzeczki po przymrozkach? Plantator z Jodłownika w Małopolsce zastosował biostymulację, aby pomóc roślinom w regeneracji.

Czarna porzeczka to uprawa, która kilka dekad temu zyskała w Polsce dużą popularność. Nawet niewielkie, 1- czy 2-hektarowe plantacje przynosiły wówczas wysokie zyski. Niestety później, w latach 90., doszło do drastycznego spadku cen tych owoców, co przyczyniło się do likwidacji właściwie większości plantacji. W ostatnich latach porzeczka sukcesywnie wraca na pola i staje się ponownie opłacalna. Aby tak było, warunkiem jest profesjonalne prowadzenie uprawy, zadbanie o kondycję roślin oraz o jakość plonów i ich trwałość pozbiorczą. Gdy owoce są dorodne i wyrównane, ułatwia to zarówno zbiór mechaniczny, jak i sprzedaż. Obecnie nawet porzeczka przeznaczona dla przetwórstwa musi spełniać wysokie wymagania. Co mogą zrobić producenci, żeby im sprostać?

Plantatorzy z Małopolski stawiają na czarną porzeczkę 

Jednym z regionów w naszym kraju, gdzie uprawia się czarną porzeczkę, jest Limanowszczyzna. W tej części Małopolski cechą charakterystyczną jest duże rozdrobnienie gospodarstw – ich areał wynosi zwykle ok. 5-10 hektarów. Jeżeli chodzi o produkcję owocową, dominują tam sady jabłoniowe, a niektórzy gospodarze decydują się także na grusze. Czarna porzeczka nie należy co prawda do najważniejszych upraw na tym terenie, ale w okolicach znajduje się ok. 30 gospodarstw, które mają większe plantacje tej rośliny. Jak wynika z informacji od lokalnych agronomów, plantatorzy znają dobrze specyfikę porzeczki i prowadzą produkcję na wysokim poziomie.

Gospodarstwo rodzinne Pawła Stawarza, położone we wsi Jodłownik (powiat limanowski) w Beskidzie Wyspowym, specjalizowało się przed laty w hodowli bydła. W związku zachodzącą transformacją rynku z czasem zmienił się profil produkcji. Obecnie ma ono powierzchnię 40 hektarów – połowę zajmują sady jabłoniowe, a drugą właśnie plantacje czarnej porzeczki, uprawianej z przeznaczeniem na cele przetwórcze. Owoce te trafiają do zakładu produkcyjnego w pobliskim Tymbarku, a także do bezpośrednich kontrahentów z Lublina.

czarna porzeczka plantacja
Plantacja czarnej porzeczki w Jodłowniku

Czy można było ocalić zawiązki porzeczki po przymrozkach?

Jedną z odmian porzeczki uprawianych w gospodarstwie w Jodłowniku jest Tisel – wczesna, plenna, odporna na choroby grzybowe i dobrze sprawdzająca się w produkcji towarowej. Tej wiosny powodzenie przedsięwzięcia stanęło jednak pod znakiem zapytania, kiedy w kwietniu – i tak problematycznym ze względu na panującą suszę – nadeszły dwie fale przymrozków. W połowie miesiąca, gdy procesy wegetacyjne już trwały, temperatury spadały w nocy nawet do -5 stopni C. Po dwóch tygodniach ponownie odnotowano tam przymrozki, tym razem ok. -3 stopni C. 

Te dwa epizody przymrozkowe stanowiły dla roślin bardzo silny stres, dlatego po konsultacji z doradcą zapadła decyzja o zastosowaniu produktów, które poprawią kondycję plantacji w krytycznym okresie kwitnienia oraz wspomogą regenerację po wystąpieniu niekorzystnych czynników atmosferycznych. Żeby ocalić zawiązki porzeczki po przymrozkach, wykonano dwa zabiegi z wykorzystaniem biostymulatora AMAFOL o wysokiej zawartości aminokwasów pochodzenia roślinnego – najpierw w dawce 1,5 l/ha, a następnie w połączeniu z AMARE, produktem algowym, w dawkach 1,5 l/ha + 2 l/ha. Czy taka interwencja przyniosła efekt?

Czy biostymulacja w porzeczce sprawdziła się?

– Myślę, że te rozwiązania sprawdziły się. Kwitnienie nie było obfite, więc walczyliśmy o każdy kwiat. Zastosowane produkty w pełni zadowalają gospodarza, mnie również. Jeśli te zawiązki utrzymają się, to plon naprawdę będzie zadowalający. A w tym roku czarna porzeczka nie powinna być skupowana za bezcen

– mówił w drugiej połowie maja Tomasz Kalita, doradca z firmy Agrochemik z Bochni. 

AMAFOL i AMARE to flagowe biostymulatory firmy Amagro. Zyskują one coraz większą popularność zarówno wśród producentów owoców i warzyw, jak i upraw polowych. AMAFOL aktywuje i stymuluje metabolizm roślin, wspomaga zabezpieczenie i regenerację w przypadku wystąpienia stresów oraz polepsza pobieranie i transport substancji odżywczych w roślinach. Oprócz aminokwasów zawiera materię organiczną i szybko wchłanialny azot, peptydy o niskiej masie cząsteczkowej oraz naturalne hormony roślinne, witaminy i minerały. Natomiast AMARE ma w składzie czysty wyciąg z alg morskich Ascophyllum nodosum – w połączeniu z aminokwasami, kwasem alginowym, mannitolem, polisacharydami, polifenolami, betainami, laminarynami i witaminami. Taka kompozycja zapewnia bardzo silne działanie biostymulujące, które wspomaga rozwój na wszystkich etapach wzrostu roślin. 

porzeczka lustracja
Lustracja po zabiegach biostymulacji. Czy udało się ocalić zawiązki porzeczki po przymrozkach?

Jakość plonu jest kluczowa

Majowe opady deszczu zdecydowanie poprawiły sytuację hydrologiczną i stan roślin na plantacji porzeczki w Jodłowniku. Pozwoliło to na optymistyczne rokowania na przyszłość. Jednak wraz z postępami wegetacji można było zauważyć, że owoce rozwijają się nieco nierównomiernie i są różnej wielkości. Później może przełożyć się to na trudności podczas zbiorów oraz na niższą jakość handlową plonu.

Żeby zadbać o poprawny wzrost mniejszych zawiązków i wyrównanie owoców, Tomasz Kalita rekomendował właścicielowi gospodarstwa kolejne sprawdzone rozwiązanie z oferty Amagro – nawóz biostymulujący ENERMAX. Zawiera on wyselekcjonowaną kompozycję aminokwasów, witamin i węglowodanów, a także potas, fosfor i inne mikroelementy. Składniki te dobrze wchłaniają się i szybko działają w roślinach. Zapewniają one uprawom wspomaganie podczas najważniejszych okresów wzrostu, gdy występuje zwiększone zapotrzebowanie na energię. Dzięki temu możliwe jest uzyskanie większego rozmiaru i grubości owoców, a więc ogólnej zwyżki plonu. Po pierwszym majowym zabiegu, wykonanym w dawce 0,5 kg/ha, w drugiej połowie czerwca planowane są jeszcze dwa kolejne.

Ponieważ porzeczka jest zbierana kombajnowo, istotny czynnik jakościowy to odpowiednia twardość owoców. Ma ona znaczenie nie tylko w przypadku plonów przeznaczonych do handlu detalicznego, ale i tych trafiających do przetwórstwa. Zbyt delikatne owoce ulegają zgniataniu na etapie zbioru i transportu, co realnie oznacza stratę dla producenta. Rozwiązaniem, które pozwala temu zapobiec, jest aplikowanie na plantacji składników odżywczych, takich jak wapń i krzem. Dzięki nim można uzyskać lepszą strukturę i konsystencję owoców. To przekłada się na większą twardość, lepszą jakość i atrakcyjny wygląd plonów po zbiorach. Dlatego na kolejnych etapach wegetacji do programu nawożenia plantacji czarnej porzeczki u Pawła Stawarza zostanie włączony produkt BESTSIL+CA. Charakteryzuje się on wysoką koncentracją tych pierwiastków – stosowany w dwóch zabiegach, w dawce 1 kg/ha.

zawiązki porzeczki po przymrozkach
Stan plantacji w drugiej połowie porzeczki maja

W tym sezonie biostymulacja zdała w egzamin

Tak trudna wiosna okazała się testem dla produktów Amagro, dostępnych w tym roku pierwszy raz w ofercie firmy Agrochemik. Niesprzyjające warunki pogodowe i liczne stresy, jakich doświadczały w tym sezonie rośliny, sprawiły, że producenci owoców z Limanowszczyzny byli bardziej niż zwykle zainteresowani możliwościami regeneracji i wspomagania upraw. Dlatego chętnie zasięgali porad u zaufanych lokalnych dystrybutorów.

– Mamy w tym roku porównanie, bo doświadczenia były realizowane jakby naturalnie. Jedni klienci mówili po przymrozkach, że to już koniec sezonu. Inni nie poddali się i szukali u nas rozwiązań. Teraz widać, kto miał racjęNie ma nic lepszego niż to, kiedy klient widzi przez siatkę, że u sąsiada jest trochę inaczej. U tych, którzy nie stosowali takiego wspomagania, zawiązki były na ziemi. U klientów, którzy zdecydowali się na biostymulację, owoce rosną 

– opowiadał Tomasz Kalita z firmy Agrochemik.

– Myślę, że po takim sezonie biostymulacja będzie na topie i będzie na nią popyt. Do tej pory to raczkowało. Aminokwasy bywały stosowane, ale na przykład produkty algowe nie były standardem w uprawach sadowniczych. Moim zdaniem te rozwiązania sprawdzają się w 100%. My i klienci jesteśmy z nich zadowoleni, więc będziemy nadal współpracować z firmą Amagro i polecać jej produkty.